Wielka niewiadoma, czyli kto zostanie prezydentem?

Kategoria:
Polityka
Dodany:
02.09.14 00:41
Lubię:

Jeszcze do niedawna prawie wszyscy byli przekonani, że wybory prezydenckie to kwestia niemal formalna. Pozycja obecnej pani prezydent wydawała się niezagrożona, a jej szanse na reelekcję niemal stuprocentowe. Tymczasem na scenie politycznej pojawił sie niespodziewany gracz i rywalizacja zaczęła się od nowa. Chętnych do objęcia najważniejszego stanowiska w państwie jest w sumie jedenastu, ale tylko trzy kandydatury mają realne szanse na drugą turę: Dilma Rousseff, obecna prezydent kraju z Partii Pracujących (PT), Marina Silva z Brazylijskiej Partii Socjalistycznej (PSB) i Aécio Neves z Brazylijskiej Partii Socjaldemokratycznej (PSDB).

Brazylijska jedenastka

Nim przejdziemy do głównych kandydatur warto przyjrzeć się osobom aspirującym do objęcia stanowiska prezydenta kraju. W całej jedenastce pojawiają się trzy kobiety, wszystkie powiązane z ugrupowaniami lewicowymi i wszystkie były w przeszłości  związane z Partią Pracujących (Dilma Rousseff, Marina Silva jako Minister Środowiska w rządzie Luli, Luciana Genro, która w 2003 r. odeszła uznając PT za zbyt neoliberalną). Z Partią Pracujących związani pośrednio lub bezpośrednio w przeszłości byli także inni kandydaci: Rui Costa Pimenta, Zé Maria i Eduardo Jorge. Nie brakuje także pastora, jest nim Pastor Everaldo (właśc. Everaldo Pereira ze Zboru Bożego, Assembleia de Deus). Pełna lista kandydatów wraz z przynależnością partyjną znajduje się poniżej:

Kandydat

Partia

Aécio Neves

Brazylijska Partia Socjaldemokratyczna (Partido da Social Democracia Brasileira - PSDB)

Dilma Rousseff

Partia Pracujących (Partido dos Trabalhadores - PT)

Eduardo Jorge

Partia Zielonych (Partido Verde PV)

Eymael

Chrześcijańska Partia Socjaldemokratyczna  (Partido Social Democrata Cristão- PSDC)

Levy Fidelix

Odnowiona Partia Pracy Brazylii (Partido Renovador Trabalhista Brasileiro - PRTB)

Luciana Genro

Partia Socjalizmu i Wolności (Partido Socialismo e Liberdade - PSOL)

Marina Silva

Brazylijska Partia Socjalistyczna (Partido Socialista Brasileiro - PSB)

Mauro Iasi

Brazylijska Partia Komunistyczna (Partido Comunista Brasileiro - PCB)

Pastor Everaldo

Partia Socjal-Chrześcijańska (Partido Social Cristão - PSC)

Rui Costa Pimenta

Partia Przyczyny Pracy (Partido da Causa Operária - PCO)

Zé Maria

Partia Socjalistyczna Zjednoczonych Robotników (Partido Socialista dos Trabalhadores Unificados - PSTU)

 

Podium              

Trudno jest przewidzieć dziś kto zostanie prezydentem.  Według sondaży liczy się tylko troje kandydatów dlatego przedstawiamy ich programy i sylwetki.

Aécio Neves – wolny rynek i kreatywność

Aécio Neves pochodzi z Minas Gerais z rodziny o długich politycznych tradycjach. Jego dziadek, Tancredo Neves, został wybrany przez Kongres pierwszym prezydentem po odnowieniu demokracji w 1985 r. Nie objął jednak tego urzędu, gdyż niespodziewanie zmarł przed zaprzysiężeniem.  Aecio w latach 2003-2010 był gubernatorem stanu Minas Gerais, a w 2009 został nawet ogłoszony "najbardziej popularnym gubernatorem Brazylii".

W poprzednim artykule pisaliśmy o tym, że Brazylijska Partia Socjaldemokratyczna znacznie różni się od swoich sióstr w Europie. I jest tak w istocie, bo postulaty jej przedstawicieli przypominają raczej głosy europejskich partii liberalnych ekonomicznie. Aécio Neves obiecuje przede wszystkim reformy sprzyjające rozwojowi wolnego rynku, cięcia wydatków publicznych i zmniejszenie roli państwa w polityce gospodarczej i społecznej. Opowiada się za prywatyzacją oraz oszczędnościami. Wcielał te rozwiązania już jako gubernator stanu Minas Gerais, wprowadzając liczne cięcia socjalne i inwestując w partnerstwo publiczno-prywatne. Jego zdaniem tylko reformy prorynkowe sprawią, że wzrośnie liczba inwestycji i gospodarka kraju zacznie się rozwijać. W dziedzinie stosunków międzynarodowych sprzeciwia się zbyt bliskim relacjom z lewicowymi państwami kontynentu (szczególnie Kubą, Boliwią i Wenezuelą), a przyjęcie tej ostatniej do Mercosuru uważa za duży błąd. Jako największy opozycjonista wielokrotnie wypowiadał się na temat niezdolności do reform samego rządu: „Problemem nie jest Brazylia, ale jej rządy, które straciły zdolność do transformacji.”

Co interesujące, w kampanii wyborczej podkreśla, że nie zamierza likwidować programu Bolsa Família (największego programu pomocowego w kraju, o którym pisaliśmy m.in. tutaj).  

Dilma Rousseff – jeszcze więcej zmian

Według czasopisma „Forbes” jest drugą, po Angeli Merkel, najbardziej wpływową kobietą świata. Urząd prezydenta sprawuje od stycznia 2011 r., a wybrana została m.in. dzięki poparciu swojego poprzednika, prezydenta Luli. Nim została politykiem, w czasach dyktatury wojskowej była czynną opozycjonistką, przez co trafiła do więzienia, gdzie była torturowana. Szlify w wielkiej polityce zdobywała już w rządzie Luli (2003-2010) sprawując m.in. funkcje ministra energetyki i szefa gabinetu.

Jej socjaldemokratyczny program wyborczy to przede wszystkim kontynuacja działań prowadzonych przez jej rząd od prawie 4 lat (i od 12 lat rządów Partii Pracujących): rozwijanie socjalnych programów pomocowych, dalsze budowanie tanich mieszkań i inwestycje infrastrukturalne. Wśród spraw do tej pory nierozwiązanych poruszanych w obecnej kampanii znajduje się także znaczne uproszczenie systemu podatkowego. Dilma opowiada się za silną rolą państwa w strategicznych dziedzinach takich jak energetyka, bankowość oraz przemysł naftowy. Uważa się ją za twórczynię największego programu rozwoju (PAC), za pomocą którego miliardy reali zainwestowano w infrastrukturę. Za jej rządów przygotowano ramy prawne do eksploatacji morskich złóż ropy naftowej, przewidując, że trzy czwarte zysków zostanie zainwestowanych w edukację, a jedna czwarta - w służbę zdrowia.

Największym wyzwaniem jej rządów były manifestacje, które rozpoczęły się w czerwcu 2013 r. Na ulice wyszły wówczas miliony obywateli sprzeciwiających się m.in. olbrzymim wydatkom na stadiony i mundial w czasie, gdy społeczeństwo brazylijskie wciąż należy do najbardziej rozwarstwionych na świecie, wielu ludzi nie ma dostępu do podstawowej opieki medycznej lub szkoły na odpowiednim poziomie. W latach 2013-2014 poparcie dla Dilmy Rousseff znacznie spadło i jeśli do drugiej tury wejdzie z Mariną Silvą jej szanse na reelekcję będą znacznie mniejsze niż przypuszczano wcześniej.

Marina Silva – czarny koń wyborów

Jej kandydatura pojawiła się nagle i to ona sprawiła, że wszystko co wydało się przesądzone już takim nie jest. Kandydatem Brazylijskiej Partii Socjalistycznej miał być Eduardo Campos, który zginął tragicznie w katastrofie lotniczej 13 sierpnia 2014 r.

Wychowała się w bardzo biednej afrobrazylijskiej rodzinie w Amazonii. Wielokrotnie chorowała, a w wieku 16 lat straciła rodziców. Opiekę nad nią przejęły wówczas katolickie zakonnice. Dzięki nim stała się pierwszą osobą w rodzinie, która nauczyła się pisać i czytać. Udało jej się ukończyć historię na Uniwersytecie Federalnym w Acre i od 1984 r. jest aktywna politycznie. W Zgromadzeniu Narodowym Brazylii zasiada od 1994 r., a w latach 2003-2008 sprawowała funkcję Ministra Środowiska w rządzie Luli. Odeszła, uznając, że niedostatecznie chroni się lasy Amazonii. W 2010 r. zajęła trzecie miejsce w wyborach prezydenckich. Startowała wówczas z Partii Zielonych i zdobyła 18% poparcia.

Jej ekologiczne postulaty popierają wszelkie ruchy zielonych. Program społeczno-gospodarczy Mariny Silvy nie został jeszcze sprecyzowany, ale wypowiedzi wskazują na to, że znajduje się w połowie drogi pomiędzy programem Dilmy i Aécio. Nie sprzeciwia się programom socjalnym, powtarzając jednocześnie krytykę na temat zbyt hojnego wydawania pieniędzy publicznych. Jako ewangeliczka cieszy się znaczącym poparciem rosnących w siłę wyznawców różnych kościołów protestanckich. Jednocześnie jej religijność sprawia, że jest zdecydowaną przeciwniczką aborcji i legalizacji związków homoseksualnych.  

Ma także wyraziste poglądy w sprawie polityki międzynarodowej. Jest przeciwniczką zbliżenia z Kubą i Wenezuelą. Uważa, że niepodpisanie przez Brazylię Traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej znacznie osłabia pozycję kraju na arenie międzynarodowej. Jest za rozszerzeniem współpracy z państwami Afryki i kładzie nacisk na budowanie pozycji Brazylii jako lokalnego lidera w Ameryce Łacińskiej.

Przed tragicznym wypadkiem Eduardo Camposa wszystko wydawało się przesądzone. Wedle wszelkich sondaży do drugiej tury wejść miała Dilma Rousseff i Aecio Neves, który zostałby pokonany trzy tygodnie później. Po przedstawieniu kandydatury Mariny Silvy sondaże niemal codziennie pokazują co innego: jeżeli do drugiej tury wejdzie Marina Silva, to prawdopodobieństwo, że pokrzyżuje szyki Dilmie Rousseff jest wysokie. Kampania trwa i nikt tak naprawdę nie wie kto 1 stycznia 2015 r. będzie głową największego państwa Ameryki Łacińskiej.

 

-----------------------------------

Janina Petelczyc