Trudne wyjście z impasu

Kategoria:
Polityka
Dodany:
27.12.15 22:45
Lubię:

Kończący się rok to czas podsumowań i planów na przyszłość. Jednak w Brazylii trudno o optymizm. Kraj zmaga się z recesją ekonomiczną, nie udaje się wprowadzić żadnej reformy, a w ostatnich dniach grudnia zmieniono ministra finansów. Niewielkie są jednak szanse na powodzenie jego działań, ze względu na pat w kongresie i zaostrzający się konflikt polityczny. Afera korupcyjna w Petrobrasie, największym przedsiebiorstwie naftowym w kraju, zatacza coraz szersze kręgi, a przeciwko prezydent kraju wszczęto procedurę impeachmentu. 

Zacznijmy więc od końca. Dlaczego dąży się do odwołania prezydent kraju, czy wniosek jest zasadny i jakie są szanse na jego realizację? Prezydent Dilma Rousseff, mimo zwycięstwa w demokratycznych wyborach w październiku 2014 r. obecnie cieszy się rekorodowo niskim poparciem. Wnioski o jej odwołanie składane m.in. przez partie opozycyjne (na podstawie art. 85-86 Konstytucji Federacyjnej Republiki Brazylii) wpływały już we wrześniu, jednak samą procedurę, zgodnie z przepisami musiał wszcząć przewodniczący Izby Deputowanych. Eduardo Cunha (PMDB) zrobił to na początku grudnia. Wzbudził tym samym liczne kontrowersje, ponieważ zdaniem wielu zrobił to by odwrócić uwagę od postępowania, które toczy się przeciwko niemu w sprawie przyjęcia łapówek w wysokości 5 milionów reali brazylijskich. Problem jest jednak jeszcze bardziej złożony. O korupcję jest bowiem oskarżony także wiceprezydent kraju, Michel Temer (PMDB). Oznacza to zatem, że jeśli nawet dojdzie do impeachmentu, to prawdopodobnie nie będzie osoby, która zgodnie z konstytucją miałaby Dilmę Rousseff na stanowisku zastąpić. Prezydent Brazylii została oskarżona o złamanie reguł ostrożnościowych dotyczących wydatków budżetowych, innymi słowy o taką manipulację księgową by móc zwiększyć wydatki (np. socjalne) przed wyborami w 2014 r., co miało jej pomóc w reelekcji. Twierdzi ona jednak, że nie ma sobie nic do zarzucenia, a oskarżenie jej jest działaniem czysto politycznym. W emocjonalnym wystąpieniu wkrótce po wszczęciu procedury impeachmentu powiedziała nawet, że w przeciwieństwie do przewodniczącego Izby Deputowanych ona nie posiada żadnych kont w Szwajcarii.

"Jeśli sądzisz, że problemem jest tylko #PREZYDENT to powinieneś zrozumieć brazylijski system polityczny"

Procedura impeachmentu składa się z kilku kroków. Na razie (grudzień 2015 r.) Brazylia zatrzymała się na drugim.

1. Przewodniczący Izby Deputowanych (czyli w obecnym parlamencie wspomniany wyżej Eduardo Cunha) rozpoczyna procedurę. Powołuje specjalną Komisję składającą się z przedstawicieli wszystkich partii.

2. Komisja rozpatruje zasadność wniosku o impeachment. Prezydent kraju prezentuje przed Komisją swoje stanowisko, a potem Komisja wydaje raport popierający kontynuację procedury, lub odrzucający ją. Prace Komisji zostały jednak wstrzymane przez reprezentantów Komunistycznej Partii Brazylii (PCdoB), którzy zgłosili nieprawidłowości przy powoływaniu Komisji. Sąd Najwyższy przychylił się do tej opinii i orzekł 17 grudnia, że Komisja musi zostać rozwiązana i powołana na nowo, tym razem już w jawnym głosowaniu. Zgodnie z opiniami ekspertów nowe zasady wyboru członków Komisjii mogą być korzystniejsze dla prezydent kraju.

3. Jeśli Komisja uzna wniosek za zasadny - trafia on wówczas do niższej izby parlamentu, czyli Izby Deputowanych. Muszą oni poprzeć wniosek 2/3 głosów (342 osoby). Na tym etapie trudno ocenić jak rozłożą się głosy, tym bardziej, że obecnie w parlamencie zasiadają przedstawiciele aż 28 partii politycznych, a w koalicji rządzącej - w sumie 9 partii - jest także Partia Brazylijskiego Ruchu Demokratycznego PMDB, a więc ta, z której wywodzą się Eduardo Cunha i Michel Temer. Należy pamiętać także o tym, że postępowanie w aferze korupcyjnej w Petrobrasie obejmuje swoim zasięgiem kilkudziesięciu deputowanych z różnych partii.

4. Jeśli wniosek zostanie przegłosowany, wówczas trafia do Senatu. Prezydent kraju jest zawieszony (zawieszona) na 180 dni, podczas których trwa postępowanie pod przewodnictwem Prezesa Sądu Najwyższego. Jeśli Senat wniosek o impeachment uzna za zasadny i poprze go 2/3 senatorów (a więc 54 z 81) wówczas prezydent kraju jest odwoływany (lub odwoływana) ze stanowiska, z zakazem pełnienia funkcji publicznych. Obowiązki przejmuje wiceprezydent, który sprawuje rządy do 2018 r. Jak już jednak wspomniano obecnie pełniący tę funkcję także jest oskarżony. Jeśli więc i wiceprezydent zostanie odsunięty od władzy stery przejmuje przewodniczący Izby Deputowanych (nie wiadomo czy byłby to jeszcze Eduardo Cunha) i w ciągu 90 dni zwołuje nowe wybory lub Kongres sam wybiera nowego prezydenta, w zależności od długości pozostałej kadencji. Jeśli Senat odrzuci wniosek, do impeachmentu nie dochodzi.

Wszystko wskazuje na to, że ze wzgledu na długość procedury i pojawiające się na jej drodze przeszkody, skończy się ona najprędzej w lutym 2016 r.

W obecnej sytuacji politycznej i biorąc pod uwagę, że prezydent Brazylii nie udowodniono jeszcze żadnego przestępstwa, powstaje pytanie czy rzeczywiście impeachment nie jest wykorzystywany tylko do porachunków politycznych. Nie ulega jednak wątpliwości, że wszczęcie tej procedury prowadzi do jeszcze większej destabilizacji politycznej i gospodarczej w kraju, który po wielu latach korzystnych zmian i przyspieszenia gospodarczego dotknęła recesja gospodarcza, PKB w 2015 r. skurczyło się się o 3,5%, inflacja osiąga już wyniki dwucyfrowe, a deficyt wzrósł do 10% PKB. Receptą na kryzys miał być Minister Finansów Joaquim Levy, o poglądach pasujących bardziej do partii neoliberalnych niż lewicowych, który postulował liczne cięcia budżetowe. Ze względu na brak możliwości ich wdrożenia i z powodów politycznych (Dilma Rousseff musi odzyskac poparcie także wśród partii lewicowych) - 18 grudnia tekę ministra finansów przejął ponownie (był już wcześniej ministrem w rządzie Dilmy Rousseff) Nelson Barbosa. Zapowiedział przede wszystkim reformy podatkowe i strukturalne, m.in. systemu emerytalnego. Jednak w obecnej sytuacji politycznej szanse na ich przeforsowanie są minimalne.

Na koniec warto powiedzieć jeszcze kilka słów o aferze korupcyjnej, która negatywnie wpływa na wszystkie dziedziny życia politycznego i ekonomicznego w Brazylii. Podwykonawcy, w zamian za kontrakty z Petrobrasem, mieli zapłacić poszczególnym osobom, a także partiom politycznym w sumie 2 miliardy reali łapówek. Ogromny jest wymiar tej afery, kolejnej po uznawanej wcześniej za aferę stulecia "Mensalão", w której na karę więzienia skazano m.in byłych posłów i ministrów. Można ją analizować z dwóch perspektyw. Po pierwsze pokazuje jak bardzo skorumpowani i nieuczciwi są przedstawiciele władz, zarówno z rządzącej Partii Pracujących, jak i z partii opozycyjnych. Rak korupcji i dbania o interesy partyjne ponad publicznymi zżera brazylijski system polityczny i negatywnie odbija się na każdej sferze życia. Z drugiej jednak strony wreszcie coś się zmienia, a mianowicie korupcja przestaje już być bezkarna, a odpowiedzialnośc mogą ponosić nawet najwyższe władze.

Rok 2016 będzie dużym wyzwaniem dla Brazylii, wyczerpanej politycznie i gospodarczo, targanej przez katastrofy ekologiczne (pęknięcie tamy z radioaktywnymi odpadkami w stanie Minas Gerais) i klimatyczne (powódź na południu kraju), w której latem odbędą się Igrzyska Olimpijskie. Miejmy jednak nadzieję, że uda się powrócić do stabilizacji i że owoce wzrostu społeczno-ekonomicznego z poprzednich lat nie zostaną zaprzepaszczone. 

Źródła:

rys. 1 - Sistema político brasileiro 

Trevisani P., Jelmayer R., Brazil’s Supreme Court Clears Way for Impeachment of President , The Wall Street Journal, 17.12.2015

Schreiber M., Como fica o processo de impeachment com as decisões do STF, BBC, 18.12.2015

Dilma se fortalece contra o impeachment, Brasil 24/7, 26.12.2015

Pronunciamento da presidenta Dilma Rousseff sobre autorização de abertura do processo de impeachment, 02.12.2015

 

 

 

Janina Petelczyc