Brazylijski pat

Kategoria:
Polityka
Dodany:
14.03.15 16:41
Lubię:

Kolejne protesty?

Przez ostatnie lata przyzwyczailiśmy się do patrzenia na Brazylię z optymizmem. Kiedy cały świat zmagał się z kryzysem, Brazylia odnotowywała roczny wzrost PKB w wysokości 7.5% (2010 r.). Kiedy na świecie rosły nierówności – w Brazylii trwała walka z biedą, która doprowadziła do wyjścia z ubóstwa 40 milionów osób. Kraj, historycznie obciążony biedą został skreślony ze światowej mapy głodu ONZ w 2014 r. Sukcesy te są niezaprzeczalne.

Tymczasem od kilku miesięcy zza oceanu płyną coraz gorsze wiadomości. Niski wzrost gospodarczy, coraz słabsza waluta, rosnąca inflacja i afery korupcyjne doprowadziły do tego, że w październiku ledwie o włos wygrała ubiegająca się o reelekcję prezydent Dilma Rousseff z Partii Pracujących, a więc partii, która w największym stopniu przyczyniła się do opisanych wyżej sukcesów kraju. Jednak największym obecnie zagrożeniem jest impas polityczny i pogarszająca się sytuacja ekonomiczna, która może cofnąć niektóre z osiągnięć wypracowane w ciągu ostatniej dekady. W tym kontekście nie dziwi, że 15 marca Brazylijczycy znów chcą wyjść na ulice, a na profilu społecznościom taką wolę zadeklarowało już ponad ćwierć miliona osób.

Nihil novi sub sole

Afera, która dotknęła największy koncern naftowy Petrobras, w którym państwo ma 64% udziałów, wyszła na jaw już prawie rok temu. W pewnym stopniu przypomina wiele podobnych afer korupcyjnych. Największe firmy budowlane płaciły łapówki – w sumie rzędu około 800 mln dolarów – byłym członkom zarządu firmy w zamian za intratne kontrakty, na często sztucznie zawyżoną wartość. Jednak najbardziej uderzający, jest zakres tego skandalu oraz niemal „sformalizowanie" praktyk korupcyjnych. Do tej pory ustalono, że było to sześć największych firm budowlanych w kraju, które miały budować pięć nowych rafinerii. To może spowodować także olbrzymie problemy przed planowaną na 2016 r. Olimpiadą, ponieważ nie wiadomo czy Brazylia zdąży wybudować wszystkie obiekty na czas.

Sąd Najwyższy wyraził zgodę by śledztwem objąć kilkadziesiąt osób, w tym czołowych polityków i biznesmenów. Wśród osób, wobec których toczy się śledztwo znajdują się m.in.:

• Fernando Collor, prezydent w latach 1990-1992, zmuszony do odejścia z powodu oskarżeń o korupcję (w 1994 Sąd Najwyższy z przyczyn technicznych formalnie oczyścił go z zarzutów z powodu braku wystarczających dowodów)
• Renan Calheiros, przewodniczący senatu (PMDB-AL)
• Eduardo Cunha, przewodniczący Izby Deputowanych (PMDB)
• Gleisi Hoffmann, senator rządzącej Partii Pracujących (PT)
• Edison Lobao, były minister górnictwa i energetyki
• Antonio Anastasia, współpracownik największego rywala Dilmy Rousseff w wyborach prezydenckich, Aecio Nevesa (PSDB-MG)

Paradoksalnie, sprzeniewierzenie publicznych pieniędzy w niewielkim stopniu napełniło kieszenie skorumpowanych pośredników. Największa część trafiała na tajne konta bankowe partii politycznych, a pieniądze te służyły finansowaniu ich wpływów w parlamencie. To tylko utwierdza w przekonaniu wszystkich tych, którzy istnienie korupcji w polityce uważają za sprawę normalną i nieuniknioną w tym kraju.

Zanim zastanowimy się jaki to może mieć wpływ na politykę i gospodarkę państwa warto jeszcze na chwilę spojrzeć na indeks korupcji. W 2014 r. Brazylia wciąż znajdowała się w pierwszej połowie globalnych rankingów, jako 69 na 175 państw w Światowym Indeksie Percepcji Korupcji Transparency International. W rankingu tym zero oznacza największe ryzyko korupcji, a 100 minimalne. Najwięcej punktów otrzymała Dania - 92, Polska znajduje się na pozycji 35 z 61 punktami, a Brazylia na wspomnianej 69 pozycji, lecz punktów ma tylko 43. Dla lepszej rozdzielczości warto kliknąc tutaj.



Petrobras prowadzi do pata

Od jakiegoś czasu wszyscy dostrzegamy, że wciąż rosnącą w siłę walutą staje się dolar amerykański. To nie jest dobra wiadomość dla Brazylii, która w znacznym stopniu zadłużona jest właśnie w dolarze. Wartość reala brazylijskiego jest obecnie najniższa od kwietnia 2003 r. (13 marca osiągnął cenę 3.26 za dolara, podczas gdy 27 lutego było to jeszcze 2,85 za dolara). Rośnie inflacja, która przekroczyła w lutym 7,7%, lecz ze względu na doświadczenia z hiperinflacją z pierwszej połowy lat 90. w Brazylii Bank Centralny nie może stosować restrykcyjnej polityki monetarnej. Szacuje się, że w 2015 r. po raz pierwszy od wielu lat Brazylia będzie dotknięta recesją, a nie tylko niewysokim wzrostem gospodarczym. Krajowi nie służy także największa od 30 lat susza.

W tej sytuacji rząd Dilmy Rousseff musi podjąć konkretne działania. Ku zaskoczeniu wielu, dotychczasowego ministra finansów Guido Mantegę, zastąpił znany z liberalnych ekonomicznie poglądów Joaquim Levy. Zapowiedział cięcia w budżecie oraz zniesienie ulg podatkowych. Na drodze do realizacji tego planu... stanęli właśnie podejrzani w aferze Petrobrasu.

Dwóch wpływowych polityków wobec których toczyć ma się śledztwo, Renan Calheiro i Eduardo Cunha (przewodniczący Senatu i Izby Deputowanych) są członkami partii PMDB, będącej w koalicji z Partią Pracujących. Bez ich poparcia niemożliwe są żadne reformy w kraju. Blokowanie propozycji rządowych może być szantażem, który zmusi do wyłączenia ich ze śledztwa. Na początku miesiąca Renan Calheiros skorzystał z tej możliwości i wstrzymał dekret prezydencki, mający na celu zniesienie niektórych ulg od podatku dochodowego. Z tego powodu dekret będzie musiał przejść zwykłą drogę ustawową, nie wiadomo czy uda się go wprowadzić jeszcze w tym roku, co nie przyczyni się do polepszenia sytuacji gospodarczej kraju. Blokując ten dekret, Renan Calheiros starał się wymóc na pani prezydent objęcie go większą ochroną przed prokuratorami. Sytuacja ta jest niezwykle rzadka, w ciągu ostatnich 30 lat demokratycznej Brazylii zablokowanie dekretu przez przewodniczącego Senatu miało miejsce tylko dwa razy.
Obecnemu rządowi nie sprzyjają także konflikty wewnątrz samej partii rządzącej, zwłaszcza lewicowe skrzydło odcina się od propozycji cięć budżetowych i polityki oszczędności, dalekich od rozwiązań socjaldemokratycznych, z którymi Partia Pracujących jest utożsamiana.
W efekcie w Brazylii doszło do sytuacji, która w szachach nazywana jest patem, czyli niemożliwości wykonania jakiegokolwiek ruchu.

Dilma w potrzasku

Prezydent kraju cieszy się bardzo niskim poparciem – w ciągu czterech miesięcy od wyborów spadło ono do 23%. Rosnące niezadowolenie społeczne może doprowadzić do ponownego wyjścia na ulice protestujących. Niektórzy żądają nawet impeachmentu, choć to wydaje się mało prawdopodobne, chyba, że pojawiłyby się niezbite dowody na udział samej Dilmy Rousseff w aferze Petrobrasu. Dotychczasowa działalność prezydent stawia ją jednak w dobrym świetle, jeśli chodzi o jej stosunek do korupcji. Ale warto dodać, że afera ta ciągnie się tak naprawdę od czasów Fernando Henrique Cardoso, przez obydwie kadencje Luli i całą pierwszą kadencję Dilmy.

Należy też zauważyć, że oprócz niezadowolonych, wciąż silne są szeregi zwolenników Partii Pracujących. 13 marca, popierajacy demokratycznie wybrane w październiku władze, tłumnie wyszli na ulice. Po raz kolejny widać, jak bardzo obecnie politycznie podzielona jest Brazylia.

Niektórzy dostrzegają w dekoniunkturze i słabnącej pozycji prezydent szanse na podjęcie reform (oszczędności budżetowe, reforma rynku pracy, uproszczenie systemu podatkowego). Potrzebny jest jednak czas i poprawa sytuacji politycznej. W dniu kobiet Dilma Rousseff wygłosiła standardowe orędzie. W czasie emisji piętnastominutowego wystąpienia w wielu miastach kraju słychać było gwizdy i uderzanie w garnki (tzw. panelaço). Przypuszczalnie w tym hałasie niewielu usłyszało prośbę o „wyrozumiałość i cierpliwość w obliczu przejściowych trudności gospodarczych", o które prosiła pani prezydent.

 

 

Janina Petelczyc